Sloneczne dni II - Pierwszy przystanek mamy za dwa kilometry obwieścił Mały przez walkie-talkie. Zatrzymujemy się przy wiacie koło składu węgla. Podtankujemy nasze wozy do pełna. Jak skończymy, to dam dalsze instrukcje. Wjechali na wybetonowany plac, pełen hałd węgla, zakończony dwiema wiatami: w jednej stały ciągniki i różne narzędzia do pojazdów, w drugiej za drzwiami z blachy znajdowały się potężne cysterny z paliwem do ciężarówek. - Pierwszy niech tankuje rurak postanowił Mały.
Sloneczne dni I Mały stał w oknie salonu, obserwując krajobraz. Szczególną zaś uwagę poświęcił dwóm stalowym wieżom, widocznym na południu. Wpatrywał się w nie z taką intensywnością, jakby chciał z pomocą wzroku rozpalić ogień u ich podstawy. Kiedyś, w sumie niedawno, widok zasłaniał mu dom sąsiada. Dwa dni wcześniej rozpadła się ostatnia jego ściana, odsłaniając widok w tym kierunku. Teraz te wieże mogły dać mu ratunek, lub zgubę. Z góry po drabince zsunął si